Znajdź nas!
Wywiady - aleja sław

Blogowanie w świetle zorzy polarnej - wywiad z Martą i Adamem z Bite of Iceland

2017-03-01

Bite of Iceland
Młodzi, zdolni i zakochani w Islandii. Poznajcie Martę i Adama, których blog Bite of Iceland obrazuje prawdziwą miłość do krainy ognia i lodu.

M: Islandia fascynowała Was od dłuższego czasu. Pierwszy raz wyruszyliście w podróż w 2014 roku, kiedy wpadliście na pomysł, by stworzyć bloga z podróży?

Marta: Pomysł zrodził się tuż po naszej pierwszej półrocznej wizycie na wyspie. Podczas kolejnego pobytu zaczęliśmy myśleć o tym już na poważnie. Sporo podróżujemy, ale to właśnie Islandia stała się naszym miejscem na Ziemi, drugim domem. Z racji tego, że nie mogliśmy o niej przestać myśleć i mówić, a nie chcieliśmy nieustannie zadręczać islandzkimi opowieściami naszych przyjaciół, to postanowiliśmy zacząć prowadzić bloga. Bite of Iceland miało swoją premierę na początku 2016 roku.

Adam: Islandia i właściwie cała daleka Północ intrygowała nas od bardzo dawna. W moim przypadku od czasów podstawówki. Swoje marzenie o odwiedzeniu dalekich krain za kołem polarnym spełniłem 7 lat temu. Wówczas wybrałem się z plecakiem w 5-tygodniową podróż po północnych krańcach Szwecji i Norwegii. Wędrowałem wtedy z plecakiem przez dwa tygodnie po płaskowyżu Padjelanta i odwiedziłem norweskie Lofoty. Już wtedy wiedziałem, że na Północy będę na pewno częstym gościem. I tak też się stało. Trzy lata później wyjechaliśmy z Martą do malutkiego Ifjord, położonego prawie 500 km za kołem polarnym w Norwegii. W Ifjord na stałe mieszka zaledwie kilkanaście osób, do najbliższego sklepu mieliśmy ponad 100 km. Tam przekonaliśmy się, jak to jest żyć na krańcach świata. Spędziliśmy tam prawie rok i to doświadczenie było dla na nas niezwykle ważne. To właśnie w Norwegii zacząłem fotografować.


Źródło: http://www.biteoficeland.com

M: Jesteście duetem o artystycznym zacięciu i to zdecydowanie widać na blogu. Jak dzielicie się zadaniami związanymi z tworzeniem wpisu? Kto robi zdjęcia, kto pisze teksty?

Marta: Oboje studiowaliśmy historię sztuki, a Adam także i architekturę, więc mamy niezłego bzika na punkcie estetyki. Chcieliśmy, żeby Bite of Iceland wabił czytelników nie tylko interesującymi wpisami, ale też by cieszył oczy stroną graficzną. Podzieliliśmy się tak, aby każdy mógł robić to, co lubi najbardziej. Jako że literatura jest moją największą pasją i że pisać wprost uwielbiam, to ja piszę posty. Adam fotografuje i dba o całą stronę wizualną naszego bloga.


Źródło: http://www.biteoficeland.com

M: Na blogu opisujecie ciekawe miejsca na Islandii. Jak wygląda praca nad takim wpisem?

Marta: Na Islandii każdego roku spędzamy sześć miesięcy. Gdy tam jesteśmy, każdą wolną chwilę poświęcamy na docieranie do niezwykłych i oszałamiających urodą miejsc. Zgłębiamy wszelkie wyspiarskie niuanse i dzięki zaprzyjaźnionym Islandczykom odkrywamy kolejne tajemnice wyspy. Ze zgromadzonego materiału korzystamy już na Islandii, ale także, gdy przebywamy w Polsce.

Adam: Oboje ubóstwiamy nowinki kulinarne, więc pewnego razu pomyśleliśmy, że ciekawym pomysłem będzie przedstawianie na blogu także i islandzkich frykasów. Kuchnia islandzka bardzo często jest szalenie zaskakująca. Bo co powiedzieć o takim baranim łbie, nadpsutym rekinie czy – uwaga! – kaszance z ryżem na mleku, cynamonem i cukrem. Sesje są tworzone na Islandii, ale również i w Polsce. Przywozimy stamtąd przeróżne składniki (np. tymianek arktyczny, islandzkie wodorosty) i przeprowadzam sesje kulinarne również w domowym zaciszu. Oprócz tradycyjnej kuchni islandzkiej na naszym blogu można znaleźć też nasze własne przepisy inspirowane Islandią.


Źródło: http://www.biteoficeland.com

M: Część Waszych tekstów posiada oryginalne grafiki – to Wasze dzieło?

Adam: Od dziecka uwielbiam rysować. Gdy przebywaliśmy na Islandii, zacząłem pracować nad serią rysunków inspirowanych islandzką fauną. Ich tworzenie sprawia mi mnóstwo frajdy. Generalnie wszystko, co można znaleźć na Bite of Iceland, wyszło spod naszej ręki. Nasze wpisy ilustrujemy wyłącznie własnymi zdjęciami i grafikami. To samo tyczy się szaty graficznej strony. Oprócz tego, że świetnie się bawimy, pracując nad blogiem, traktujemy go też jak rodzaj naszego portfolio.


Źródło: http://www.biteoficeland.com

M: Nie da się ukryć, że na Bite of Iceland uwagę przyciągają piękne zdjęcia. Jakie macie rady dla początkujących influencerów w dziedzinie fotografii?

Adam: Bardzo dziękuję za miłe słowa. Najważniejsza rzecz to odnaleźć własny głos. Warto popracować nad rozpoznawalnym stylem i nie powielać innych; nie udziwniać – fotografować w zgodzie z samym sobą. W początkowej fazie jak najbardziej można się uczyć, naśladując innych, ale później trzeba pójść własną drogą.

Oprócz tego, co można znaleźć na blogu, cały czas pracuję też nad większymi projektami fotograficznymi. Obecnie realizuję długoterminowy projekt poświęcony bałtyckim plażom – „Po sezonie”. Część zdjęć z tego cyklu miało już swoją premierę w kilku galeriach sztuki. Ja właściwie cały czas żyję fotografią. Czytam o fotografii, oglądam fotografie – na wystawach, w albumach, Internecie. Poza tym nie zamykam się tylko na fotografię, interesują mnie wszystkie inne dziedziny sztuki. Po inspiracje warto pójść też na przykład do kina. I trzeba fotografować, cały czas fotografować. Tutaj nie ma drogi na skróty.

M: Blog prowadzony jest w dwóch językach: polskim i angielskim. Jakie korzyści związane są z dwujęzycznością bloga? Kto częściej Was czyta? Polacy, czy obcokrajowcy?

Marta: Wiedzieliśmy, że będziemy prowadzić bloga w dwóch językach jeszcze przed jego założeniem. Naszym zamysłem było dotarcie do ludzi zafascynowanych Islandią z całego świata. Prowadzenie dwujęzycznego bloga jest o wiele bardziej czasochłonne, ale będziemy się tego trzymać. Gdybyśmy pisali tylko po polsku, nasz blog byłby bardzo niszowy, a my chcielibyśmy z czasem wypłynąć na szersze wody. Póki co częściej czytają nas obcokrajowcy, ale czytelników z Polski cały czas przybywa, więc niedługo będzie po równo.

M: Na Facebooku macie już 34 000 fanów. Co jest Waszym zdaniem najważniejsze w prowadzeniu kanałów społecznościowych?

Marta: Z mediów społecznościowych jak na razie aktywnie prowadzimy jedynie naszą stronę na Facebooku i konto na Instagramie. Od niedawna zaczęliśmy też próbować z Pinterestem. Pozostałe media cały czas jeszcze przed nami. Według nas, prowadząc kanały społecznościowe, trzeba przede wszystkim nawiązać autentyczną więź z czytelnikami, odkryć trochę siebie, nie udawać. To już połowa sukcesu. Jeśli do tego dojdzie systematyczność, no to jesteśmy na dobrej drodze.

Adam: W naszym przypadku szczególnie dobrze sprawdzają się zdjęcia – to one generują nam największe zasięgi i często zdobywają tysiące polubień. Nie wystarczy jednak po prostu wstawiać zdjęcia. To zdecydowanie za mało. Trzeba stworzyć jakąś wciągającą wizualną opowieść. Jest teraz na to takie modne angielskie wyrażenie: visual storytelling.


Źródło: http://www.biteoficeland.com

M: Jakie treści na Waszym blogu cieszą się największą popularnością?

Marta: Nasi czytelnicy bardzo lubią wszelkiego rodzaju poradniki – „Jak tanio podróżować?”, „Autostop na Islandii” itp. Taka już jest natura blogów; poradniki cieszą się największą popularnością.

Adam: Z trochę mniejszym zainteresowaniem niestety spotykają się nasze wpisy kulinarne. Trochę nad tym ubolewamy, bo zarówno samo gotowanie, jak i fotografia kulinarna sprawia nam wiele radości. Artykuły na temat jedzenia są też najbardziej pracochłonne – sami udajemy się w tundrę w poszukiwaniu tymianku arktycznego czy nad rozlewiska po anielskie ziele. Później trzeba wszystko ugotować, sfotografować. Sama sesja kulinarna to często kilka godzin pracy. Uwielbiamy pokazywać Islandię od kuchni, więc na pewno z tego nie zrezygnujemy.

M: Do tej pory nie podejmowaliście jeszcze współprac. Jaki rodzaj współpracy interesowałby Was w przyszłości? Co wasz blog może zaoferować reklamodawcom?

Adam: Bite of Iceland to stosunkowo młody blog. Prowadzimy go dopiero od roku, więc współprace komercyjne cały czas są jeszcze przed nami. Mimo tak młodego stażu, mamy już całkiem spore grono odbiorców. Naszymi czytelnikami są przede wszystkim osoby lubiące aktywny wypoczynek, podróże, górskie wędrówki, fotografię. Najbardziej naturalna wydaje nam się zatem współpraca z firmami produkującymi sprzęt turystyczny i fotograficzny. Ważne, aby produkty, czy usługi naszego potencjalnego partnera wpisywały się w charakter naszego bloga. Choć najbardziej lubimy organizować wszystko na własną rękę, na pewno nie wykluczamy również współpracy z biurami podróży. Ponieważ należymy do osób kreatywnych i ciekawych świata, widzimy siebie także przy realizacji projektów dla marek, które nie są związane z turystyką czy fotografią.

Marta: Jak już wcześniej mówiliśmy, sfera wizualna jest dla nas niezwykle istotna. Potencjalny reklamodawca, wchodząc z nami we współpracę, może liczyć na profesjonalne zdjęcia, obok których wiele osób nie przechodzi obojętnie. Wiemy, jak za pomocą obrazu przykuć uwagę.

Rozmawiała: Martyna Chmielewska

Podobał Ci się ten artykuł?
Unikalne i ekskluzywne artykuły na Twój adres E-mail.
Nie wysyłamy reklam, nie spamujemy. Zapisz się!
Komentarze
(brak komentarzy)
Dodaj komentarz
*
*
*
Redakcja Influencer.PL zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu obiektu.
43-300 Bielsko-Biała | ul. Legionów 26/28 | NIP: 937-266-77-97  


tel.: 33 470 30 43 | kom.: 603 540 096