Znajdź nas!
Wywiady - aleja sław

Żyję tak jak lubię - wywiad z Joanną Marciniak Wróblewską z bloga Green Canoe

2017-08-31

Zrezygnowała z etatu by prowadzić bloga. Od ponad ośmiu lat poświęca mu maximum czasu, dzięki czemu Jej Zielone Czółno wpłynęło na szerokie wody blogosfery. W Internecie jako jedna z pierwszych zaczęła pisać na tematy wnętrzarskie i stała się inspiracją dla kolejnych autorów. Poniżej zapis rozmowy z Joanną Marciniak Wróblewską z bloga Green Canoe.

 

 

 

Michał Baniowski: Rób to co lubisz, a nigdy nie będziesz musiał pracować. Zgadzasz się z tym powiedzeniem?

Joanna Marciniak Wróblewska: I tak i nie. Owszem praca związana ze sferą, która nas żywo interesuje,
a nawet być może jest naszą pasją, jest o wiele przyjemniejsza niż taka, która nie sprawia nam żadnej satysfakcji. Ale jednak nadal jest to praca. W moim przypadku – bardzo ciężka, choć bardzo, ale to bardzo satysfakcjonująca. To powiedzenie w mojej ocenie ma zachęcić ludzi raczej do tego, by poszukiwali takich zajęć, jakie będą ich życiowo kręcić. Wtedy rzeczywiście, pracując nie mamy poczucia marnotrawienia swojego życia.

M. B.: Pytam, ponieważ w moim odczuciu Green Canoe to dowód na to, że swoją pasję można
z powodzeniem przekuć na coś o wiele więcej niż po prostu hobby. O to właśnie chodziło, gdy zakładałaś bloga?

J. M. W.: Być może Cię zdziwię, ale gdy zakładałam bloga, wcale nie myślałam o tym, że będę zawodowo związana z działaniami z nim związanymi. Stało się to, owszem, bardzo szybko, bo zdobył dużą popularność w bardzo krótkim czasie. I stanęłam przed decyzją – albo prowadzę go na takim poziomie na jakim chcę by był prowadzony, czyli poświęcam mu maximum czasu, albo rezygnuję z bloga i wracam na etat. Wybrałam Green Canoe.

 

 

M. B.: Tak się złożyło, że istniejąc już ponad osiem lat, Zielone Czółno stało się jednym z najstarszych i najbardziej wpływowych blogów wnętrzarskich w Polsce. Jak się czujesz, jako pionierka w tej dziedzinie blogosfery?

J. M. W.: Dziwnie czasami. Zapewne z tego powodu, że nigdy nie osiadam na laurach. Mało tego, uważam, że, owszem, wejście gdzieś na szczyt to duże osiągnięcie, ale większym jest utrzymanie się na nim. Tak, masz rację. Wiem, że dla wielu blogerek jestem swojego rodzaju źródłem. Bardzo często słyszę, że to dzięki Green Canoe dziewczyny założyły swoje blogi. Ale nie mam jakiegoś szczególnego poczucia bycia kimś wyjątkowym w blogosferze.

M. B.: Rozmach, z jakim Green Canoe zaczęło działać, jest niebywały. To już przecież nie tylko blog, ale też magazyn, kanał na YouTubie, studio fotograficzne, ambasador prestiżowych marek i laureat wielu nagród. W dodatku doczekał się stałej redakcji i felietonistów. Jak wielkiego nakładu pracy wymagało dopłynięcie do tego miejsca?

J. M. W.: OGROMNEGO. I najlepiej by było, gdybyś napisał to drukowanymi literami. W ostatnich latach pracuję najciężej w swoim życiu. Gdy słyszę czasami rzucane z pogardą w głosie, że praca blogera to nie praca – jedynie się uśmiecham pod nosem. Kładę się spać zazwyczaj o pierwszej w nocy, wstaję wcześnie rano. Jeżdżę po całej Polsce – a to na spotkania, na sesje, na nagrania. Moje telefony – tak, zgadza się, mam kilka numerów – dzwonią non stop.

 

 

M. B.: Taki tryb pracy musi być męczący. Twierdzisz, że skupiasz się przede wszystkim na jakości. W jaki sposób to motto życiowe przekłada się na pracę nad Green Canoe?


J. M. W.: Wielokroć mówiłam już o tym swoim czytelnikom, teraz także widzom. Że posiadanie własnej firmy daje ogromny komfort. Komfort wyboru. To ode mnie zależy jakie tematy w Green Canoe się pojawią, a jakie nie. Z którymi markami pracuję, a z jakimi nie. Nasi czytelnicy już wiedzą, że na GC rekomendowane są jedynie te wydarzenia, produkty, firmy – dla których jakość jest równie ważna jak dla nas. I oficjalnie mówię o tym, że wiele propozycji współprac komercyjnych najzwyczajniej w świecie odrzuciłam.

M. B.: Co wobec tego sprawia Ci największą przyjemność w pisaniu o wnętrzach?

J. M. W.: Każdy człowiek, który pisze/mówi na tematy mu bliskie – odczuwa po prostu przyjemność. Dla mnie wszystkie tematy związane z designem, z wnętrzami, z dekorowaniem są tak ciekawe, że nie sadzę, iż kiedykolwiek mogłyby mi się znudzić. Ten rynek ciągle ewoluuje, zaskakuje, zadziwia. I to chyba jest w tym wszystkim dla mnie wielką przyjemnością – ciągłe odkrywanie czegoś nowego.

M. B.: Czym kierujesz się dobierając tematy kolejnych artykułów? W stu procentach ufasz swojemu gustowi?

J. M. W.: Wychodzę z założenia, że blog nie jest dla mnie tylko dla czytelników. I to ich głównie słucham. Gdy wyraźnie o coś proszą, gdy czegoś im w tematach brakuje – staram się by niebawem te lukę uzupełnić. Ale jednocześnie ufam swojemu instynktowi, intuicji – bo jak dotąd nigdy mnie nie zwiodła. I gdy np. teraz planuję podjęcie pewnych współprac w ramach rozmów na YouTubie związanych z designem, kieruję się swoim gustem i odczuciami.

 

 

M. B.: Jak duży wpływ na to, co pojawia się na Green Canoe, mają wobec tego czytelnicy?

J. M. W.: Tak, jak mówiłam – duży. Bardzo liczę się z ich zdaniem. To dzięki nim np., dzięki ciągłym namowom, które trwały tyle lat, zdecydowałam się w końcu napisać książkę, która już jesienią tego roku trafi na półki księgarń.

M. B.: A bierzesz pod uwagę takie kryteria jak obowiązująca moda lub aktualne trendy?

J. M. W.: Oczywiście. Zawodowo to raczej dziś nieuniknione. Nie podążam jednak ślepo za najnowszymi trendami . Spójrz np. na nasz dom. Jest cały biały od wielu, wielu lat, mimo że światowe trendy nakazują właśnie mocne kolory – ja temu nie uległam, żyję tak jak lubię. Myślę, że trendy są czymś dobrym
i pomocnym w zawodowym życiu, ale tylko wtedy, gdy swobodnie się wśród nich poruszamy i potrafimy wybrać to, co dobre dla nas – bez dosłownego kalkowania. Takie podejście pozwala również na zachowanie swojego charakteru i to zarówno w odniesieniu do prywatnego życia, jak i marki, jaką tworzymy.

M. B.: A jak duże znaczenie ma dla Ciebie tzw. klikalność tekstu? Coś takiego jak pisanie pod publiczkę mieści się w założeniach Zielonego Czółna?

J. M. W.: Jeżeli chodzi o tematy, które są w sieci poszukiwane czy informacje, których ludzie najzwyczajniej w świecie szukają – to oczywiście, że mamy takie. Ale w ramach naszej płaszczyzny tematycznej. Np. te związane z uprawą róż, hortensji, powojników. Albo z dekoracjami stołu, ze stylizacją wnętrz. Z jakością.
W końcu właśnie po to między innymi prowadzę tę stronę – dla ludzi. Ale tematy są omawiane w oparciu o moje duże doświadczenie w konkretnych tematach, a jeśli nie moje doświadczenie to rzetelnie sprawdzamy sam content. Gdyby jednak nagle ktoś poradził mi napisać czy wręcz wprowadzić cykliczny dział o naprawach silników samochodowych, bo się super klikają, to oczywiście bym odmówiła. Przecież nic nie wiem o silnikach. Nie wierzę w ogóle w to, że prowadząc stronę opartą tylko i jedynie o tematy i tytuły klikane można wokół siebie zbudować jakąś trwałą i aktywną społeczność. Kliki i statystyki to nie wszystko. Ja już widzę we współpracach zawodowych z bardzo dobrymi firmami, że same statystyki przestają mieć praktycznie dla nich znaczenie jak to było jeszcze np. dwa lata temu.

M. B.: Trzeba przyznać, że Twój blog ma bardzo oddanych i mocno zaangażowanych odbiorców. Jak myślisz, co zadecydowało o tym, że ich zainteresowanie przez ponad osiem lat nie osłabło?

J. M. W.: Dokładnie o to samo zostałam spytana niedawno. I po chwili ciszy odpowiedziałam: JA ICH LUBIĘ. Tak po ludzku lubię moich czytelników. A oni chyba to czują. Nie wracasz do kogoś w gości, jeśli nie czujesz się mile widziany, prawda?

M. B.: Pewnie, że tak. Nie da się nie zauważyć, że Green Canoe stara się być blisko swoich czytelników. Ma konta właściwie we wszystkich mediach społecznościowych, a teraz jeszcze mocno działa na YouTubie. Jak czujesz się w roli youtuberki?

J. M. W.: Rewelacyjnie. Uwielbiam to robić. Wymyśliłam sobie takie sfery działania na kanale i tematykę, która dla mnie samej jest bardzo pozytywna i prowadzenie tych programów daje mi mnóstwo radości. Tempo w jakim nasz kanał się rozwija pozwala przypuszczać, że także widzowie nas bardzo pozytywnie przyjęli.

 

 

M. B.: W jaki sposób kanał YT pozwoli rozwinąć się Green Canoe? Jakie są Twoje plany wobec niego?


J. M. W.: Bardzo liczę na to, że rozbudujemy go znacznie w przeciągu dwóch lat. Zależy mi na kanale bardzo wartościowym pod względem merytorycznym. Nadal będziemy podkreślali wagę jakości – w każdej sferze życia. Goście, których zaprosiłam do rozmów i których mamy jeszcze zaplanowanych, wnętrza w których już byliśmy i do których jedziemy – wszystko to, z szacunku do naszego odbiorcy, będzie na tyle dobrze podane by człowiek po drugiej stronie poczuł się doceniony. Nie interesują mnie głupiutkie treści – ja takim nie poświęcam swojego cennego czasu i jestem pewna, że moi odbiorcy również. Wiem, że mam bardzo, ale to bardzo wyrafinowaną społeczność wokół Czółna.

M. B.: Media społecznościowe i Internet dają teraz nieograniczone możliwości. Chciałabyś w przyszłości zacząć działać jeszcze szerzej?

J. M. W.: A wiesz że owo „szerzej” tak naprawdę to już się dzieje? Dostałam kilka propozycji poprowadzenia programów telewizyjnych. Nad jedną zastanawiam się dość poważnie. Podpisałam kontrakt na książkę, za chwilę wyjdą też kolejne. Mówiąc kolokwialnie – dzieje się. I bardzo dobrze. Świat daje nam tak wiele możliwości pozytywnego działania, że tylko od nas tak naprawdę zależy, co chcemy robić i jak się rozwijać. Ja często powtarzam: MASZ JEDNO ŻYCIE. Szanuj i doceń je.

M. B.: Bardzo ładnie powiedziane. A zostając przy blogu, pewnie im bardziej będzie się rozwijał, a Ty wraz z nim, tym dłużej ten pozytywny rejs Green Canoe będzie trwał. Życzę Ci, żeby był jak najdłuższy.

J. M. W.: Piękne życzenia, z całego serca dziękuję. Za same życzenia i za przemiłą rozmowę.

 

 

Rozmawiał: Michał Baniowski

Podobał Ci się ten artykuł?
Unikalne i ekskluzywne artykuły na Twój adres E-mail.
Nie wysyłamy reklam, nie spamujemy. Zapisz się!
Komentarze
Hania z HAART.pl 2017-09-01, 18:36
Green Canoe to piękna część blogosfery. Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz
*
*
*
Redakcja Influencer.PL zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu obiektu.
43-300 Bielsko-Biała | ul. Legionów 26/28 | NIP: 937-266-77-97  


tel.: 33 470 30 43 | kom.: 603 540 096